Handmade

„Niezapomnianym utworem tego wieczoru będzie zaś prawykonanie Handmade Sławomira Wojciechowskiego. Kompozytor zneutralizuje tam nihilistyczną wymowę znalezionych w sieci filmików, na których w wymyślny sposób (np. strzałem z łuku lub broni palnej) niszczone są nowiutkie luksusowe urządzenia elektroniczne. Wojciechowski z najrozmaitszych dźwiękowych skrawków szyje utwór tak wewnętrznie spójny i konsekwentny, że spleciona z nim brutalna destrukcja technologii w warstwie wideo nabiera paradoksalnego sensu. Entropia spada, zamiast rosnąć – cała ta zabawa z wymyślnym niszczeniem smartfonów jest potrzebna po to, by artysta mógł później posłużyć się tym materiałem w kompozycji. Tylko czy Wojciechowskiemu udaje się tu uniknąć moralizatorstwa?”

Krzysztof Marciniak, www.dwutygodnik.com

„W porządnym, dopracowanym formalnie Handmade Wojciechowskiego duże wrażenie robiła dbałość o szczegóły i precyzja w dążeniu do synestezyjnego stopienia obrazu i oryginalnych dźwięków z nagrań z rzeczywistą grą zespołu”.

Karolina Dąbek, „Glissando”

„Wizja świata przedstawiona przez Sławomira Wojciechowskiego w Handmade (2018-2019) raczej pozbawiona jest nadziei. To utwór skrajny, pisany w przeświadczeniu o nadchodzącej katastrofie ekologicznej. Kompozytor pochyla się nad drzemiącą w człowieku destrukcyjnością i jego skłonnością do braku refleksji przy jednoczesnej potrzebie coraz to nowych bodźców.

Na ekranach rozstawionych pomiędzy muzykami Plus-Minus Ensemble oglądaliśmy festiwal niszczenia sprzętów elektronicznych. Klip wideo przedstawiał mężczyzn z zapałem i fantazją roztrzaskujących ekrany i procesory – używali w tym celu nawet… łuków. Warstwa muzyczna nie skupiała się na czystym zniszczeniu, chociaż była pełna grzmotów, energii i sprężystości. Wojciechowski nie próbuje nikogo pouczać, nie popada w publicystykę, ale jego muzyka jest głęboko zakorzeniona w rzeczywistości i politycznych dyskursach. Chyba nie ma drugiego tak politycznego kompozytora w Polsce”.

Filip Lech, Culture.pl

 

uno on off

uno on off (2018)

for double bass, ensemble and electronics

Łukasz Bebłot – double bass
Orkiestra Muzyki Nowej

Premiere: Katowice / NOSPR Chamber Hall / 17.06.2018

Aaron S

„Najciekawszym wydarzeniem festi­walu (obok prezentacji święcącego międzynarodowe triumfy Sideshow Takasugiego) była teatralnie najmniej dopracowana prapremiera Aarona S. – multimedialnej opery, czy też raczej instalacji, której zabrakło spojrzenia scenografa, reżysera światła, inscenizatora, ale udało się uniknąć spowijającej festiwal indyferencji.

Opera przywołuje historię Aarona Swartza, ikony buntu antysystemowego, programisty, publicysty, aktywisty walczą­cego o otwarty dostęp do wiedzy. W 2011 roku Swartz został aresztowany pod zarzutem kradzieży danych za nielegalne pozyskanie z bazy JSTOR artykułów naukowych i ich upu­blicznienie. Po wytoczeniu przeciw niemu oskarżenia popeł­nił samobójstwo. Libretto Pawła Krzaczkowskiego układa tę opowieść z szeregu odłamków: wypowiedzi Swartza zderza z raportami FBI, Procesem Kafki, doniesieniami prasowymi i pieśniami towarzyszącymi powstaniu luddystów w okre­sie angielskiej rewolucji przemysłowej, futurystycznymi zapowiedziami komputeryzacji Charlesa Babbaga. Sławomir Wojciechowski rozpisuje ją na nagrane, przetworzone elek­tronicznie głosy, które wybrzmiewają dzięki oprogramo­waniu i instrumentom skonstruowanym przez Krzysztofa Cybulskiego: przerobionemu na sampler gramofonowi, który umożliwia modulacje wysokości dźwięków poprzez regulację prędkości obrotów płyty: układowi trzech smartfonów obsłu­gujących aplikację Google Translate, wzbogaconych o głośniki i mikrofony, które uruchamiają głuchy telefon rotacji polsko-niemiecko-angielskich translacji; kontrolowanym przez program komputerowy piszczałkom AAS, akustycznego syn­tetyzatora addytywnego, które umożliwiają imitację dźwięku wykonawców, mowy i śpiewu. Na scenie znajdują się ponadto: fortepian, wiolonczela, akordeon i puzon oraz znakomicie obsługujący je muzycy z zespołu LUX:NM, nad nimi wyświe­tlana jest animacja wideo Normana Leto. Przedstawienie układa się z oddzielnych scen, quasi-operowych numerów: dynamicznego ansamblu, monotonnego recytatywu, komicz­nego intermezza i wydłużonej, napowietrzonej finałowej arii.

Precyzyjna, zwarta kompozycja Wojciechowskiego wytrąca narracyjne ryzyko hagiograficznego uniesienia, napinając do granic wytrzymałości zależności pomiędzy uruchamianymi technologiami. Buduje powściągliwą, porażającą powagą i pięknem elegię dla marzenia o podporządkowaniu maszyny człowiekowi. To relacja pomiędzy użytkownikiem, wyko­nawcą, twórcą a przejmującym nad nim władzę narzędziem stanowi temat Aarona S. na kolejnych wczytywanych w ope­rze poziomach: niszczenia maszyn odbierających pracę, hakowania systemu ograniczającego dostęp do wiedzy, zmagania się z opresją państwowej machiny prawno-biurokratycznej, wreszcie uprawiania muzyki rozumianej jako obsługa maszyn i programów. Być może stąd wynika, że najbardziej porusza­jącym momentem całego operowego maratonu Warszawskiej Jesieni okazała się, ku mojemu zaskoczeniu, scena najmniej widowiskowa. Saksofonistka Ruth Velten siedzi na krześle na środku sceny. Przed sobą ma stolik z gramofonem i pulpit z partyturą. Z odtwarzanej płyty dobiega groteskowy, kafkowski monolog prokuratora prowadzącego sprawę Aarona S. – dyskret­ne, wielokrotnie zapośredniczone przez kolejne technologie ucie­leśnienie systemu wiedzy/władzy. Co jakiś czas do czary puzonu, zastępującej gramofonową tubę, Velten przystawia tłumik. Wygłuszając głos przejmuje kontrolę. Ale nawet wtedy siedzi skupiona, zasłuchana, zapatrzona jak pies Nipper ze słynne­go obrazu Francisa Barrauda His master’s voice. Od tego nie można się oderwać”.

Łukasz Grabuś, W operze bez oparów, „Didaskalia” 137/2017

 

King Ludd

„Sławek Wojciechowski również balansował pomiędzy klasycyzującymi motywami rozciąganymi brzmieniowo i mocnymi akcentami w postaci wokalnych sampli (być może z tekstu, a na pewno towarzyszącymi tekstowi Pawła Krzaczkowskiego nawiązującemu do historii luddytów), nie popadając w żadną skrajność ponownie zachwycił dynamiką, przestrzenią i formą utworu. Utwór to część pierwsza kompozycji powstającej na tegoroczne zamówienie Warszawskiej Jesieni”.

Daniel Brożek, „Glissando”